poniedziałek, 7 grudnia 2015

Zdrajca i Głupiec

-Przestań, przestań, przestań... - powtarzam w myślach
Ciągle łapię się na tym, że o nim myślę. Przypominam sobie co czułam kiedy nasze palce przypadkowo się spotkały. Ten cudowny dreszcz kiedy czuję na sobie jego spojrzenie. Dobrze wiem, że to złe i nie powinnam tego robić, ale kiedy widzę... Grrrrrrrrrr... Totalnie nie mogę się skupić. Moje ciało to pieprzony zdrajca. Wiem, że nie mogę, że to najgorszy wybór, a mimo to tak strasznie go pragnę. Dosłownie wariuję kiedy nasza skóra się styka. Tak bardzo chcę żeby mnie teraz dotknął, jeszcze trochę a zrobię coś głupiego żeby to się stało.
-Nie wolno ci - myślę
A już zwłaszcza z tym nieodpowiedzialnym, egoistycznym, narcystycznym, cynicznym, podłym hipokrytą z rozstrojem emocjonalnym. Czas się opanować.


~*~

Wystarczy jedno spojrzenie w tę niesamowicie błękitne tęczówki i wszystkie moje postanowienia diabli wzięli.
-Daj spokój. Nie pokazuj nikomu co ci siedzi w głowie. - karcę się w duchu
Czuję się jak głupia, zakochana małolata. 
I w tym momencie w moje myśli wkrada się ktoś inny, On. Ten który tak łatwo dostał się do mojego serca i wciąż w nim jest siejąc spustoszenie w moich emocjach. Chłopak którego nie wolno mi kochać. Przed oczami przelatują mi wszystkie chwile jakie spędziliśmy razem. Momenty kiedy myślałam, że możemy być szczęśliwi, że istnieje osoba z którą Ja mogę być szczęśliwa. Tak bardzo się wtedy myliłam... A może po prostu się zmieniłam?
Ale nie. Ludzie się nie zmieniają, tylko wydobywają z głębi swojej duszy coś co wcześniej było nieznane, zapomniane czy ukryte. 
Zawsze miałam w sobie te cechy. Nie ufałam, nie otwierałam się, bałam się. Ta obojętność okazywana przy ludziach jest ze mną już bardzo długo. To syndrom obrony miękkiego i wrażliwego wnętrza przed bólem spowodowanym przez ludzi. On sprawił, że zburzyłam moje mury i dopuściłam do siebie ludzi. A oni nie skrzywdzili. Złamali mnie, a to wszystko dlatego, że jestem inna. Moje rozumowanie jest inne niż większości ludzi, inaczej też działam. Nieśmiała wobec obcych, wobec "przyjaciół" prawdziwa. I to właśnie prawda o tym kim jestem nie podoba się ludziom. Nie pasuję. A moje głupie serce wciąż wierzy, że wszystko można naprawić...


~*~

Nigdzie nie mogę czuć się bezpieczna. Wciąż muszę się pilnować by nie popełnić błędu, bo wiem, że następny zupełnie mnie zniszczy. Co mam zrobić? Ciało zdradziło, serce zgłupiało czy rozum da sobie ze wszystkim radę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz