Tęsknię. Tęsknię tak bardzo że aż boli. Ale wiem że mi nie wolno. Wiem że to nie ma sensu. To wszystko sprawi tylko więcej bólu. Ale mimo to chcę. Wydaje mi się że jestem gotowa znieść ten ból byle tylko zaznać jeszcze trochę szczęścia. Pewnie tylko mi się wydaje. Ale nie potrafię przestać. Pragnę go bardziej niż nikogo innego kiedykolwiek wcześniej. Chcę czuć jego bliskość. Chcę móc słyszeć jego głos i dyskutować z nim na różne tematy. Chcę go dotykać i czuć pod palcami bicie jego serca. Chcę patrzeć w jego oczy i widzieć w nich jego duszę. Chcę... To staje się nie do wytrzymania. Ten ból i tęsknota. Ta pustka. Obiecywał mi że nigdy mnie nie zostawi. A zdążył to zrobić niejednokrotnie. Swoimi słowami wbijał mi nóż w serce. Ludzie ostrzegali mnie że złamie mi serce. Ale nie mieli racji. On je roztrzaskuje za każdym razem i zostawia mnie samą właśnie wtedy kiedy najbardziej go potrzebuję jako przyjaciela. Miał być przy mnie zawsze. Powinnam dać sobie spokój. Ale nie potrafię mu nie wybaczać. Nie umiem go nie kochać. Wśliznął się do mojego serca i nie zamierza go opuszczać. Tkwi tam jak kolec i sprawia ogromny ból kiedy chce się go wyjąć. Jest jak narkotyk, nie pomoże mi nawet najlepszy odwyk. Kocham go chociaż nie powinnam. Chociaż wiem że to złe i że w ten sposób go krzywdzę. Chociaż wiem że lepiej mu jest i będzie beze mnie. Powinnam mu pozwolić zacząć nowe życie. To idealny moment żeby nasze drogi się rozeszły. Dobrze to wiem. Ale jestem egoistką. Kocham go. Pragnę go. I nie umiem przestać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz