-Możesz spać u mnie jeśli chcesz. W domu i tak nikogo nie ma więc miejsca nie zabraknie.
Rozpaczliwie potrzebuję miejsca w którym mogłabym się zatrzymać ale jego bezpośredniość mnie dziwi.
-Jesteś pewien? - pytam nieufnie
Sama nie wiem czy to dobry plan. To może się źle skończyć. Co ja gadam. To się na 100% źle skończy.
-Jestem pewien. W końcu i tak nie masz gdzie iść. - odpowiada
Niestety ma rację. Wzdycham więc, zabieram swoją walizkę i idę za nim.
Pakujemy się do samochodu. Droga mija nam w ciszy. Mogę się założyć że oboje myślimy o tym samym, to w naszym przypadku częste.
Kiedy dojeżdżamy siedzę już jak na szpilkach. Wysiadamy, jak prawdziwy gentleman otwiera mi drzwi i zabiera moje rzeczy.
-Chodź mała, będziesz spała tutaj. - mówi i prowadzi mnie do pokoju
-Tylko nie mała!
-Maleńka? Malutka? Tycia tycia? - przekomarza się ze mną
Wywracam tylko oczami i wzdycham. Ostatnio dość często to robię, zwłaszcza w jego towarzystwie.
-No nie obrażaj się skarbie - mówi a ja czuję się jakby trafił mnie piorun
Znowu się zacznie. Nie chcę tego. Ale chcę. Nienawidzę tej sprzeczności. N i e n a w i d z ę. Postanawiam nie pozwolić na to żeby skończyło się jak zawsze.
-Skoro i tak raczej nie zaśniemy szybko to może obejrzymy jakiś film? - słyszę z kuchni
-Jasne. - odpowiadam i kieruję się w stronę salonu
Siadamy razem na kanapie. Najpierw po przeciwnych stronach a w miarę trwania filmu coraz bliżej. Pod koniec jesteśmy już przytuleni.
Czuję jak moje oczy same się zamykają... I wtedy mnie całuje. Mimowolnie z moich ust wyrywa się jęk. To sprawia że przyspiesza. Całuje mnie z niesamowitym głodem i zachłannością.
Nie pozwolę żeby to się skończyło jak zawsze. Dziś będzie inaczej. Odpycham go i wstaję. Kiedy się odwracam, patrzy na mnie zdezorientowany. Po chwili na jej twarz wstępuje smutek.
-Myślałem że Ty też tego chcesz... Przepraszam... - szepce
Zapada cisza.
-Chcę. - mówię po chwili - Chcę. Ale nie mogę pozwolić żeby znowu było po twojemu.
-Po mojemu znaczy jak? - pyta zdziwiony
-Szybko. Jesteś jak sprinter. Zaczynasz szybko ale równie szybko kończysz i wracasz na start. Przygotowujesz się do kolejnego biegu i znów sprintujesz.
Chwila ciszy.
-Nie rozumiem. - mówi
Znowu wzdycham. Chyba wchodzi mi to w krew.
-Dopuszczasz mnie do siebie na chwilę i od razu chcesz zajść jak najdalej jakbyś chciał się nacieszyć na zapas. A potem zaczynasz żałować. Odtrącasz mnie i zostawiasz samą wtedy kiedy najbardziej potrzebuję żeby ktoś był obok.
-Przepraszam. Obiecuję że to już ostatni...
-Przestań mnie przepraszać! - przerywam - Nie chcę żeby to był ostatni raz. Zresztą oboje wiemy że i tak nie byłby ostatni.
-Ale... - próbuje mi przerwać
-Nie przerywaj. Znam twoje argumenty już na pamięć i wcale mnie one nie obchodzą. Zamknij po prostu oczy i daj mi to załatwić po mojemu.
Widzę że wyraźnie się waha.
-Zaufaj mi. - szepcę
Kiwa lekko głową i zamyka oczy. Podchodzę powoli do kanapy i siadam mu na kolanach. Natychmiast czuję jak próbuje przyciągnąć mnie do siebie.
-Ma być po mojemu. - upominam go
-Jak mam się powstrzymać kiedy robisz takie rzeczy? - jęczy
-Samokontrola. Właśnie to będziemy ćwiczyć. A teraz zamknij oczy - odpowiadam z uśmiechem
Niechętnie osuwa się na siedzenie i zaciska powieki.
-Od razu lepiej - mówię
Odruchowo wyciągam rękę żeby pogłaskać go po policzku, ale zamieram w pół ruchu. Powoli przeciągam dłonią po linii szczęki, kościach policzkowych i nosie. Badam dokładnie każdy centymetr, powoli, nie spiesząc się.
Słyszę jak próbuje uspokoić oddech, myśl o tym wywołuje u mnie uśmiech.
Kiedy już wydaje mi się że opuszki moich palców znają jego twarz już na pamięć, postanawiam zadziałać inaczej. Łapię obie jego ręce i zaczynam go całować zaczynając od powiek i nosa, przechodząc coraz bliżej ust. Kiedy już właściwie je muskam, odsuwam się i z zaskoczenia, delikatnie łapię zębami jego ucho.
Słyszę jęk. Dokładnie tak jak się spodziewałam.
Zadowolona przerywam i wtulam się w niego.
-Oglądamy kolejny film? - pytam
-Jesteś niemożliwa... - szepcze po czym dodaje - Oczywiście, tylko jaki?
-Daję ci wolny wybór - mówię i układam się wygodniej z głową na jego piersi
W końcu wybór pada na jakąś głupią komedię romantyczną, zupełnie nie w naszym stylu.
W pewnym momencie, kiedy film robi się naprawdę nudny łapię go za rękę. Nie przerywam jednak oglądania i kończymy film w tej samej pozycji.
Odwracam się do niego i widzę że śpi. Jak zahipnotyzowana przyglądam się jak spokojnie bierze oddech i myślę że chyba nie mogłabym go kochać bardziej niż w tej chwili. Z tą myślą składam na jego ustach leciutki pocałunek, pierwszy odkąd gramy po mojemu. Uśmiecha się przez sen, obejmuje mnie, a potem łapie za rękę.
Nie chcę go budzić ale wiem, że jeśli zaśniemy tak to jutro wszystko będzie nas boleć.
-Nie zasypiaj, przeniesiemy się w wygodniejsze miejsce - szepcę
Zbiera się zaspany i po chwili kładziemy się na łóżku. Chwilę zajmuje nam znalezienie najwygodniejszej pozycji.
-Chyba nie było tak źle, c'nie? - pytam ze śmiechem kiedy już się ułożymy
-Niech Ci będzie, tym razem wygrałaś. Rozważę częstsze robienie po twojemu. - odpowiada zaspanym głosem
Uśmiecham się tylko i sama też zasypiam czując się jak najszczęśliwszy człowiek na świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz